niedziela, 1 marca 2015

Nie wiem

Po prostu nie wiem, dlaczego od czasu do czasu tu zaglądam i piszę. Czy jest mi to potrzebne? Werbalizowanie myśli wcale nie przynosi mi ulgi, niczego nie zmienia. Jest tak, jakbym pisała do szuflady, bo i tak nie ma komentarzy, nikt poza mną nie czyta.

Jestem w bardzo złej kondycji psychicznej. Składa się na to również bardzo wiele. Czy gdy polowanie się zakończ, poczuję się lepiej? 
Staram się utrzymywać minimum kontaktów z ludźmi. Nie mam potrzeby rozmów. Nawet z moją przyjaciółką. Widzę, jak bardzo zamykam się w swą skorupę i szczelnie odgradzam od świata. Czy to już depresja? A wydawałoby się, że zrzucenie tych paru kilogramów nadwagi coś da, że poczuję się także lepiej psychicznie. Zdecydowanie lepiej tylko mi się przemieszcza. Chodzenie mnie tak nie męczy jak parę miesięcy temu.

Ładna dziś pogoda, choć zimno. Na przeciwko widzę szron na deskach piaskownicy, zatem w nocy pewnie był mały mróz. Do pełni niedaleko. 

Przyszedł marzec. Ten miesiąc samą swą nazwą budzi nadzieję na wiosnę i ciepło. Choć po nim następuje kwiecień, który z kolei przywraca zimowe klimaty.

Denerwuję się, gdy słyszę jego kroki po domu. Coraz gorzej znoszę jego tu obecność. A jednak nie potrafię podjąć decyzji. Kiedyś obiecałam sobie, że nie będę działała pod wpływem emocji, że wsłuchując się w siebie, pozwolę podjąć decyzję, jak będę czuła całą sobą, że to odpowiedni moment i że nie mam już żadnych wątpliwości. Nie mam natury ryzykanta. Nigdy nie miałam, nawet gdy byłam bardzo młoda. Czy coś straciłam? Być może, ale nie postrzegam tego w kategorii straty. Nie zastanawiam się nad tym.

Z rzeczy, których w swoim życiu nie zrobiłam, żal mi jedynie tego, że nie nauczyłam się grać na pianinie i stepować. Nieprawda że nigdy nie jest za późno. Na pewne rzeczy jest już za późno. Czas jest okrutny, nieodwracalny. Nauczyliśmy się perfekcyjnie zabijać czas. Niestety, nie nauczyliśmy się go wskrzeszać.

Dzień się zaczął. Muszę się zmobilizować. Jest piękny. Muszę wstać od komputera, przygotować się i wyjść. Muszę, bo depresja czeka za rogiem. Bo widzę, jak się na mnie czai i co chce ze mną zrobić. Nie mogę się poddawać, nie mogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz